Sąsiadka Eweliny, przemiła staruszka z mieszkania poniżej, spod numeru 16, wydawała się głucha jak pień. Ewelina doszła do takiego wniosku, kiedy po raz kolejny spotkały się na półpiętrze w czasie wspinaczki do góry. Próbowała zagadać starszą panią o samopoczucie jednak ta jakby w ogóle nie słyszała pytań i mówiła co jej ślina na język przyniesie i to zupełnie nie na temat, bez ładu i składu. Jakież było zdziwienie Eweliny, gdy któregoś wieczoru pani Męcikowa zapukała do niej i poprosiła o chwilę rozmowy.
Głosikiem, który zupełnie pozbawiony był zwykłej słodyczy, oświadczyła, że przez dzisiejsze poranne odgłosy, wydobywające się z mieszkania Eweliny, nie mogła się zdrzemnąć po śniadaniu. Ewelina wytłumaczyła starszej pani, ze przecież o szóstej rano wychodzi do pracy, że mieszkanie stoi puste, nikt tam nie przychodzi, więc nie może w rzeczy samej hałasować. W domu siedzi tylko, kilkunastoletni kot Filemon. Na te słowa starsza pani doszła do wniosku, że przyczyną hałasu jest właśnie Filemon, który biega po domu głośno tupiąc. Może zakłada chodaki?
Copyright @ 2010 Budujemy