Justyna miała już po dziurki w nosie mieszkania w mieście. Wszystko to za sprawą przeuroczej sąsiadki, która systematycznie i z niezwykłym zaangażowaniem zatruwała jej Zycie. Mieszkanie rzeczonej sąsiadki znajdowało się tuż pod nią. Problemy rozpoczęły się tuż po zakupie mieszkania, kiedy „kochana” starsza pani nie chciała zgodzić się na podciągnięcie ogrzewania do mieszkania Justyny.
Z uśmiechem anioła tłumaczyła wówczas, że nie każdy musi mieć centralne ogrzewanie i że dla jej przyjemności Justyna może palić ognisko w salonie, skoro jej zimno. Interweniowała wtedy administracja, ale sąsiadeczka z uporem maniaka wmawia rok rocznie Justynie, że jej kaloryfery przeciekają i że to jej wina. Jakoś dziwnie, bo ubezpieczyciel nigdy nie znalazł żadnych szkód w mieszkaniu poniżej, znaczy że przecieki musiały istnieć tylko w umyśle staruszki, która być może liczyła na niezłe odszkodowanie od Justyny. Co to to nie!, ona jednak tak łatwo wykiwać się nie da. Zakład ubezpieczeń, również nie dał się nabrać na płaczliwy ton pani spod numeru 16.
Copyright @ 2010 Budujemy